Archiwa kategorii: Zupy

Chłodnik „capresowy”

Chłodniki bez krojenia to, jak ostatnio zauważyłam, najszybsze dania, jakie można przyrządzić. Potrenowawszy trochę na gotowych przepisach, wymyśliłam własny, przypominający caprese, czyli połączenie mozzarelli z pomidorami i bazylią. Aby zupa miała nadal konsystencję zupy, zamieniłam ser na jogurt. I wiecie co? Smakuje wspaniale, orzeźwiająco, pomidorowo, letnio i bazyliowo Czytaj dalej

chłodnikpomidorowy

Chłodnik jogurtowo-serowy z migdałami i zieleniną

To chyba najszybszy obiad, jaki kiedykolwiek przygotowałam – nie licząc oczywiście chłodzenia. Po długiej wiośnie, która nie mogła się zdecydować, jaką chce pogodę, przyszedł wreszcie czas, kiedy chłodniki na stole mają rację bytu. Tym razem przepis z pomarancza.blox.pl na gęstą, białą, ochładzającą białą zupę, której mała miseczka naprawdę syci, a przy tym orzeźwia.

Składniki (na 2 porcje):

100g sera sałatkowego typu feta

700g jogurtu naturalnego (rzadkiego, nie greckiego)

łyżka płatków migdałowych

4 łyżki soku z limonki (lub cytryny)

sproszkowana ostra papryka

po 2 łyżki posiekanych: koperku, natki pietruszki

Migdały prażymy na suchej patelni. Ser, jogurt, sok i papryczkę blendujemy na gładką masę. Chłodzimy. Podajemy posypane zieleniną i migdałami.

chłodnikjogurtowy

Zupa kukurydziana z kaszą jaglaną

Zupa tym razem nie krem, za to z kaszą jaglaną. Dzięki kurkumie ma kolor słonecznikowożółty, a dzięki kaszy syci na długo. Przepis zmodyfikowany ze strony kwestiasmaku.com.

Czas: ok. 30min

Pracochłonność: mała

Zdrowość: dobra

Smaczność: bardzo dobra

Składniki (na 5 porcji):

3 szklanki bulionu warzywnego

160g suchej kaszy jaglanej

1 łyżeczka kurkumy

1 puszka kukurydzy

100ml mleka

2 cebule

4 ząbki czosnku

sól, pieprz

sproszkowana ostra papryka

Cebule i czosnek kroimy drobno i dusimy na wodzie w dużym garnku z odrobiną papryki. Następnie dolewamy bulion i nieco wody, zagotowujemy. Kaszę przepłukujemy wrzątkiem i dodajemy do garnka. Gotujemy ok. 10 min, po czym dodajemy odcedzoną kukurydzę, mleko i przyprawy. Gotujemy jeszcze chwilę.

zupakukurydzianaJedna porcja dostarcza ok. 260 kcal.

Sopa de frijol – meksykańska fasolowa

Dziś (16.01) obchodzimy Dzień Pikantnych Potraw. Jak pikantne, to najlepiej meksykańskie! Przepis na gorrrącą, aromatyczną, gęstą zupę z czerwonej fasoli znalazłam na stronie mexicodesconocido.com (oczywiście trochę pozmieniałam). Choć fasola długo się moczy, to samo przygotowywanie zupy nie trwa długo. Jest ona sycąca, smaczna-i oczywiście pikantna.

Składniki (na ok. 4 porcje):

200g suchej czerwonej fasoli

1 duży pomidor

1/2 cebuli

2 ząbki czosnku

sól

2 plastry sera żółtego, najlepiej o obniżonej zawartości tłuszczu

3 łyżeczki przyprawy meksykańskiej (polecam domową: szczypta zmielonego kuminu, po jednej łyżeczce: nasiona kolendry, czosnek, słodka papryka, po 1/2 łyżeczki: oregano, tymianek, pieprz, ostra papryka, wszystko mielimy i mieszamy-taką przyprawę możemy przygotować w większych ilościach i trzymać w słoiczku)

Fasolę zalewamy zimną wodą i odstawiamy na ok. 8 godzin. Następnie solimy i gotujemy ok. 45min, w razie potrzeby dolewając wody. W osobnym garnku dusimy pokrojoną cebulę i czosnek. Dodajemy sparzonego, obranego ze skórki i pokrojonego w kostkę pomidora. Solimy i doprawiamy przyprawą meksykańską. Dodajemy fasolę razem z płynem, w którym się gotowała. Dolewamy tyle wody, żeby wszystko było przykryte i gotujemy 15min. Ser tniemy na drobne kawałeczki. Podajemy zupę posypaną z wierzchu serem.

sopadefrijolJedna porcja dostarcza ok. 250 kcal.

Ryba w mleku kokosowym

Dziś Dzień Ryby!!

Przepis (choć nie dokładnie taki) pochodzi z tego samego źródła, co tajska zupa z krewetkami i warzywami. Gdybym miała przygotować to danie jeszcze raz, na pewno odparowałabym więcej wody, tak, żeby powstał raczej gęsty sos, a nie dużo płynu z rybą. Smak oczywiście pozostałby wówczas taki sam-jednocześnie łagodny i kwaskowaty, egzotyczny, ale bardzo dobry.

Składniki (na 2 porcje):

ok. 300g białej ryby

2 ząbki czosnku

1/2 puszki mleka kokosowego

substancja słodząca (odpowiednik 1/2 łyżki cukru)

1 łyżka sosu rybnego

kawałek świeżego startego imbiru

imbir w proszku

trawa cytrynowa lub liście cytrynowe (drobno pokrojone)

sok z limonki (lub cytryny)

sól, pieprz

ostra zmielona papryka

Czosnek przeciskamy przez praskę i nacieramy nim rybę. Posypujemy lekko solą i imbirem w proszku, skrapiamy sokiem z cytryny. Przykrywamy i wstawiamy do lodówki na ok. 20min. W garnku mieszamy resztę składników, dolewamy wody. Zagotowujemy. Wkładamy rybę i gotujemy 15min.

rybawmlekukokosowymJedna porcja dostarcza ok. 299 kcal.

Przedwojenna zupa chlebowa

Przyznaję, że hasło „Kuchnia polska” kojarzy mi się głównie ze schabowym (a ten z kolei budzi we mnie lekkie obrzydzenie). Ewentualnie z pieczonymi bażantami na sarmackich stołach, przyprawionymi tak mocno, że zagraniczni goście nie byli w stanie przełknąć ani kęsa. Tymczasem okazuje się, że przed wojną gotowano całkiem różnorodnie i smacznie. Tak w każdym razie wynika z książki „Bezmięsna kuchnia”, którą najpierw napisała Julia Papee i którą wydano w 1932r., a następnie opracowała Anna Gasik i wydała w 1990r. W Polsce lat 20. znane były potrawy jarskie różnego rodzaju, jednak do wszystkiego dodawano tak ogromne ilości masła (lub innego tłuszczu), że sama autorka twierdzi, że można użyć go co najmniej dwa razy mniej, niż w oryginalnym przepisie.

Do książki na pewno zajrzę jeszcze nie raz, natomiast na razie przygotowałam zupę chlebową. Nie trzymałam się przepisu zbyt dokładnie, ale jednak moje danie ma z nim coś wspólnego. Podchodziłam do zupy-przynaję-z dużą dozą nieufności, okazało się jednak, że niepotrzebnie. Jest bardzo sycąca, gęsta i smaczna.

Składniki (na 2 porcje):

3 kromki razowego chleba

1/2 cebuli

jajko

szklanka wywaru z warzyw

1/2 szklanki mleka

sól, pieprz

szczypta sody oczyszczonej

szczypta suszonego majeranku

garść listków świeżej bazylii

Cebulę kroimy i dusimy na wodzie z dodatkiem sody, aż się skarmelizuje. Dwie kromki chleba kroimy bardzo drobno i dodajemy do cebuli. Mieszamy. Dolewamy bulion, wodę, przyprawiamy. Gotujemy przez 10min. Trzecią kromkę chleba w średniej wielkości kostkę (ok. 1cm). Jajko roztrzepujemy w miseczce i mieszamy z mlekiem. Bardzo szybko mieszając zupę, powoli wlewamy mieszankę. Dodajemy listki bazylii. Podajemy z kawałeczkami chleba.

zupachlebowaJedna porcja dostarcza ok. 210 kcal.

Tajska zupa z warzywami i krewetkami

Pracownika żadna praca nie hańbi. Czy w takim razie kucharza nie hańbi żadne źródło inspiracji? Jeśli danie wyszło przepyszne, nie muszę wstydzić się, że około połowa przepisu pochodzi z gazetki promocyjnej Biedronki? Skoro i tak tłuste mleko kokosowe z przyprawami i krewetkami zamieniłam na pożywną, wartościową zupę dodatkiem warzyw, nie rezygnując jednocześnie z jej tajskiego smaku, chyba mogę nie tylko przyznać się do jej ugotowania, ale też gorąco ja polecić.

Składniki (na 5 porcji):

nieduży pęczek włoszczyzny

300g krewetek mrożonych

sok z jednej limonki

ok. 3cm świeżego imbiru, startego na najdrobniejszych oczkach

1 saszetka pasty Tom Kha

1 puszka mleka kokosowego

1,5 łyżki sosu rybnego

niewielka ilość substancji słodzącej

kilka pieczarek

1 łyżeczka zmielonych nasion kolendry

2 kawałki trawy cytrynowej lub zamrożone liście cytrynowe

opcjonalnie: warzywa, np. papryka, cukinia, kalarepa, noga z brokułu

Warzywa obieramy i kroimy w duże kawałki, zalewamy jednym litrem wody i zagotowujemy w garnku. Dodajemy krewetki i gotujemy 10min. Krewetki wyjmujemy, dodajemy trawę/liście cytrynowe i imbir, gotujemy 30min. Pieczarki i warzywa myjemy i kroimy w kostkę (pieczarki w plastry) ok. 1cm. W woku (albo drugim, dużym garnku) rozpuszczamy na dnie pastę (wystarczy postawić naczynie na gazie i zamieszać). Dodajemy mleko kokosowe, bulion, sos rybny, substancję słodzącą, sok z limonki i warzywa. Czekamy, aż warzywa zmiękną. Dolewamy jeszcze 750ml wody, po czym dodajemy krewetki, pieczarki, nasiona kolendry i ewentualnie białe warzywa z bulionu. Gotujemy jeszcze 5min.

zupatajskaJedna porcja dostarcza ok. 240 kcal.

Węgierska zupa rybna z papryką i pomidorami

Jedną z najsłynniejszych węgierskich potraw jest zupa z ryb słodkowodnych i papryki, zwana halászlé. Przyrządza się ją na wiele różnych sposobów, przepisy różnią się od siebie: w niektórych wersjach jest czosnek, czasem używa się pomidorów, a czasem koncentratu, w bardziej skomplikowanej recepturze wywar rybny przygotowujemy z małych ryb słodkowodnych, a karpia dodajemy dopiero później… Ponadto w najbardziej tradycyjnej formie ryba, której używa się do ugotowania zupy, jest gatunkiem typowym tylko dla Balatonu. No i specjaliści specjalnie dobierają paprykę, której na Węgrzech jest podobno ponad 100 różnych odmian!

Moja halászlé jest więc mieszanką różnych przepisów, głównie tych prostszych. Smakuje jednak bardzo podobnie do tej, którą jadłam na Węgrzech. Przygotowanie bulionu zajmuje nieco czasu, musimy też mieć przygotowaną rybę. Jednak danie wychodzi przepyszne i sycące, więc myślę, że się opłaca.

Składniki (na 5 porcji):

1 cały karp (odpowiednio przygotowany; osobno kawałki, osobno płatwa ogonowa i głowa)

1 opakowanie włoszczyzny

odpowiednia ilość wody

2 cebule

1 papryka czerwona

1 papryka żółta

1 ostra papryczka (można też użyć zmielonej)

2 mięsiste, duże pomidory lub 4 łyżki koncentratu pomidorowego

3 listki laurowe

po kilka ziarenek pieprzu i ziela angielskiego

sól, ewentualnie pieprz czarny lub/i zmielona ostra papryka (zależy, jak ostrą zupę chcemy)

Niejadalne części karpia (płetwy, głowa, kawałki wykrojone przy czyszczeniu) wrzucamy do garnka razem z obraną i pokrojoną włoszczyzną i jedną cebulą. Dodajemy ziele angielskie, listek laurowy i pieprz w ziarenkach. Zalewamy wodą i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy, aż wszystkie kawałeczki mięsa z ryby staną się białe. W tym czasie kroimy drobno paprykę i drugą cebulę. Dusimy cebulę na wodzie, później dodając paprykę i podgrzewamy, aż zmiękną. Odcedzamy zawartość garnka i do tak powstałego wywaru dodajemy warzywa z patelni i pozostałe części karpia. Gotujemy na bardzo małym ogniu. Dodajemy pomidory (jeśli używamy świeżych, musimy je najpierw sparzyć, obrać ze skórki i drobno pokroić) i przyprawiamy do smaku. Podając, pamiętamy, aby w każdej porcji znalazł się jeden lub dwa kawałki karpia.

halaszleJedna porcja dostarcza ok. 220 kcal.

Francuski kremowy chłodnik z pora

Pochodzenie vichyssoise nie jest pewne; najprawdopodobniej jako pierwszy gotował ją francuski kucharz Louis Diat w Nowym jorku na początku ubiegłego stulecia. W czasie wojny Amerykanie postanowili zmienić nadaną jej później nazwę na crème gauloise, która nie kojarzyłaby się z marionetkowym państwem Vichy, jednak ta wersja nie przyjęła się. jak zwał tak zwał, jest to krem z pora i ziemniaków, tradycyjnie podawany na zimno, choć nadaje się również w formie gorącej. Zupę przygotowuje się szybko i prosto, a jest gęsta, sycąca i zdrowa-pełna warzyw i witamin. Istnieją różne wersje przepisów-z dodatkiem lub bez selera naciowego, cebuli i śmietany. Ja korzystałam z receptury znalezionej na Onet Gotowanie, jednak pory udusiłam na wodzie, a nie smażyłam na maśle.

Składniki (na 2 porcje):

2 duże pory (białe części)

1 łodyga selera naciowego

2 duże ziemniaki

1 szklanka bulionu warzywnego

1/2 szklanki mleka

sól, pieprz

Pory i seler myjemy, kroimy w kawałki i dusimy na wodzie w garnku. Kiedy zmiękną, dolewamy bulion i mleko, dodajemy obrane i pokrojone w kawałki ziemniaki. Gotujemy do miękkości. Dodajemy szczypiorek i blendujemy na gładki krem. Przyprawiamy sola i pieprzem. Chłodzimy w lodówce.

chlodnikzporaJedna porcja dostarcza ok. 240kcal.

Czosnek-garść informacji + zdrowy przepis

Zgodnie z Kalendarzem Świąt Nietypowych 19 kwietnia obchodzimy Dzień Czosnku. Z tej okazji postanowiłam poświęcić temu warzywu nieco więcej uwagi.

Czosnek jako roślina

Czosnek, z botanicznego punktu widzenia Allium sativum, należy do tej sago rodzaju, co cebula, te dwie rośliny są więc blisko spokrewnione. „Główka” czosnku to cebula (pełniąca podobną funkcję, jak np. cebulki tulipanów), natomiast stanowiące ją „ząbki” (w liczbie 12-16 w cebulce) są w istocie pąkami spichrzowymi-zawiązkami liści, pełniące funkcje magazynu substancji odżywczych. Stąd, jeśli rozkroimy wzdłuż ząbek czosnku, który długo leżał, możemy zobaczyć długie zielone „coś”-jest to właśnie powstający ;liść. Taką część należy usunąć, ponieważ ma gorzki smak. Korzenie czosnku, podobnie jak cebuli, są krótkie i wiotkie. Kwiaty mają kolor biały lub jasnoróżowy. W Polsce uprawia się kilka różnych odmian, na przykład rokambuł czy czosnek słoniowy. Najbardziej aromatyczny czosnek to ten zbierany w połowie lata.

Historia wykorzystania

Czosnek zaczął być uprawiany przez Chińczyków ok. 5 tys. lat temu, następnie rozprzestrzenił się w Indiach i państwach starożytnych, np. w Rzymie. Starożytni Egipcjanie, słynący z ogromnej wiedzy chemicznej,  w XVI w. p.n.e. wytwarzali z niego 22 rodzaje preparatów leczniczych. Ze względu na obserwowaną wielokrotnie zdolność do „pobudzania do walki” i „dodania odwagi”, karmiono nim koguty przed walkami. Do Polski Allium sativum został przywieziony w średniowieczu. Na wsi stosowany był jako środek leczniczy i roślina jadalna, stąd określenie „zjadacz czosnku”, czyli biedak.

Skład chemiczny i działanie na organizm

W skład czosnku wchodzą m.in. związki siarki, substancje bakteriobójcze, witaminę C, PP, B, prowitaminę A, błonnik i olejki eteryczne. W czasie przekrajania ząbka czosnku na pół, alliina (organiczna substancja zawierająca siarkę) zmienia się w alliicynę, co powoduje uwalnianie charakterystycznego ostrego zapachu.

Jeden ząbek czosnku dostarcza ok. 5-7kcal; w 100g znajdziemy 146kcal.

Pozytywne działanie czosnku na organizm przyjmuje kilka form:

1. Zwalcza wolne rodniki, czyli pomaga zachować młody wygląd

2. Jest naturalnym antybiotykiem-pomaga zwalczać infekcje bakteryjne dróg oddechowych i pokarmowych

3. Obniża stężenie cukru i cholesterolu we krwi

4. Pomaga zwalczyć różne pasożyty

5. Ułatwia zasypianie

6. Z powodzeniem może stosowany zewnętrznie, np. przykładanie surowych, przekrojonych ząbków czosnku zwalcza opryszczkę

Obróbka termiczna powoduje zanik właściwości bakteriobójczych czosnku, nie wpływa za to działanie antyoksydacyjne (po ugotowaniu czosnek nadal zwalcza wolne rodniki).

Często przeszkadza nam oczywiście ostry zapach i smak czosnku, utrzymujący się w ustach przez wiele godzin po spożyciu, również mimo czyszczenia zębów. Aby tego uniknąć, można przegryzać potrawę świeżą natką pietruszki lub miętą.

Zupa czosnkowa-gęsta, sycąca i rozgrzewająca:

Składniki (na 3-4 porcje):

odpowiednia ilość wywaru z warzyw

5 dużych ząbków czosnku

400ml mleka (lub 200ml i 200ml wytrawnego białego wina)

80g (trochę mniej niż pół szklanki) suchej kaszy jaglanej

pęczek natki pietruszki

sól, pieprz

Kaszę przelewamy wrzątkiem i gotujemy w wodzie do miękkości. Czosnek obieramy, ale nie siekamy. Wrzucamy do garnka, wlewamy nieco bulionu i dusimy. Po ok. 5min dolewamy resztę bulionu, mleko i ewentualnie wino, zagotowujemy. Dodajemy kaszę i blendujemy wszystko na gładki krem. Przyprawiamy solą i pieprzem. Podajemy z posiekaną natką i razowymi grzankami.

zupaczosnkowaJedna porcja (bez grzanek) dostarcza ok. 190 kcal.

Korzystałam ze źródeł:

Jodi Liano, Tasha deSerio, „Zdrowa kuchnia prosto z targu”

wikipedia.com

Wykład „Czy warto jeść czosnek?” dr hab.Wandy Karwowskiej z Katedry Żywności Funkcjonalnej i Towaroznawstwa, Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW