Archiwa tagu: orzechy

Naleśniki z parówką sojową, białym serem, gruszką i rukolą

Kiedy ostatnio jadłam sałatkę z kurczaka z gruszką, serem i rukolą, nie mogłam, oczywiście, zaserwować jej Naczelnej Degustatorce, która jest wegetarianką. Ponieważ miałam jeszcze dwa blaty naleśnikowe, postanowiłam przyrządzić dla Niej danie podobne do mojego, ale w wersji bezmięsnej. Być może jest po prostu świetną aktorką-ale wyglądało na to, że faktycznie bardzo jej smakowało.

Składniki (na 1 porcję):

2 placki naleśnikowe z tego przepisu

1 parówka sojowa

garstka rukoli

ząbek czosnku

ok. 50g chudego twarogu

plaster lub dwa (bardzo podnosi kaloryczność) sera sałatkowego typu feta

1/4 gruszki

1/2 łyżki pokrojonych włoskich orzechów

sól, pieprz (soli nie za dużo, bo jest już w serze i w parówce)

Orzechy prażymy na suchej patelni. Studzimy. Czosnek przeciskamy przez praskę i dusimy na wodzie. Dodajemy pokrojoną w plasterki parówkę i pokrojoną w kosteczkę gruszkę. Lekko solimy i pieprzymy. Dusimy, aż parówka nieco zmieni konsystencję (na bardziej sprężystą, taką samą, jak normalna ugotowana parówka). Rukolę kroimy na mniejsze kawałki, a ser sałatkowy-na słupki. Na gotowe blaty naleśnikowe układamy ser z parówką i gruszkę, posypujemy rukolą i orzechami i zwijamy.

nalesnikizparowkaseremirukola

Sałatka z kurczaka z gruszką, serem i rukolą

Rzadko robię sałatki, ale tę akurat bardzo polecam. Przygotowuje się ją szybko i łatwo, a pysznie smakuje.

Składniki (na 2 porcje):

ok. 180g filetów z udka kurczaka

125g białego sera (chudego)

spora garść rukoli

1/2 gruszki

1 łyżka orzechów włoskich

1/2 łyżeczki czosnku w proszku

sól, pieprz

Orzechy kroimy na dość drobne kawałki i prażymy na suchej patelni. Kurczaka kroimy na niewielkie kawałki (ok. 2cm). Dusimy na wodzie z solą, pieprzem i czosnkiem. Rukolę kroimy na mniejsze kawałeczki, gruszkę w słupki. Ser rozgniatamy widelcem i mieszamy z kurczakiem i gruszką. Wykładamy na talerz, posypujemy rukolą i orzechami.

sałatkazkurczakazgruszkąJedna porcja dostarcza ok. 265 kcal.

tortmozart

Wykwintny, a jednak udietetyczniony tort marcepanowy „Mozart”

Naczelna Degustatorka niedawno obchodziła urodziny (pozdrawiam Cię, Mamo). Ponieważ jest fanką marcepanu, tort dla Niej musiał zawierać migdałową masę, która niegdyś uchodziła za przejaw arystokratycznego luksusu. Oryginalny Mozart pochodził z bardzo już starego egzemplarza jednej z kolorowych gazetek, ale dokonałam szeregu modyfikacji, przede wszystkim:

1. zamieniłam biszkopt na razowy spód

2. zamieniłam krem na bazie bitej  śmietany i kremu typu Nutella na przetestowane już krem z kaszy jaglanej i budyń kaszy jaglanej (a przy okazji polecam domową Nutellę)

3. Zmieniłam też nieco układ kremów, ponieważ według mnie

Składniki (na tortownicę o średnicy ok. 26 cm):

Spody:

3 jajka

1łyżka nasion chia (opcjonalnie)

3 szklanki i 4 łyżki mąki pszennej razowej pół na pół z żytnią (część można zastąpić inną mąką o wysokim typie, 3 łyżki można też zastąpić otrębami)

4 łyżeczki sody oczyszczonej

6 łyżek oleju rzepakowego

1 i 1/3 szklanki mleka

substancja słodząca do smaku

masa marcepanowa przygotowana z 75g migdałów

2 łyżeczki masła

Kremy:

200g kaszy jaglanej

2 szklanki wody

500ml mleka

substancja słodząca do smaku

kubeczek serka homogenizowanego

100g gorzkiej czekolady

4 łyżki orzechów włoskich

2 łyżeczki kakao

Dodatkowo:

400g dżemu borówkowego/jagodowego

100ml ponczu-np. orzechówki

kilkanaście pralinek marcepanowych, polecam domowe (przygotowuje się je zaskakująco szybko)

75g gorzkiej lub deserowej czekolady

dodatkowe ozdoby-dobrze, uczciwie przyznaję, obłożyłam tort bitą śmietaną, ale równie dobrze można przygotować więcej kremu i posmarować nim wierzch i boki tortu

Najpierw przygotowujemy ciasto na spody. Składniki suche mieszamy w jednej misce, mokre w drugiej (marcepan trzemy na tarce na grubych oczkach). Tortownicę smarujemy masłem (boki też). Składniki szybko mieszamy, tylko do połączenia i przelewamy do tortownicy. Przykrywamy folią aluminiową i pieczemy w 180 stopniach do suchego patyczka (ok. 25 min). Studzimy. Kaszę jaglaną przelewamy wrzątkiem, po czym gotujemy w wodzie i mleku z dodatkiem substancji słodzącej, aż cały płyn się wchłonie. Połowę oddzielamy. Do drugiej połowy dodajemy orzechy, kakao i połamaną w kostki czekoladę, gotujemy, aż czekolada się rozpuści. Obie części blendujemy na gładką masę i dodajemy po 1/2 kubeczka serka homogenizowanego. Wystudzone ciasto przekrawamy na 3 blaty. Pierwszy zamykamy w tortownicy, nasączamy ponczem, smarujemy połową dżemu i wykładamy krem czekoladowo-orzechowy. Przykrywamy drugim blatem, nasączamy, smarujemy dżemem i wykładamy jasny krem. Przykrywamy ostatnim blatem i nasączamy. Wstawiamy do lodówki na noc. Następnego dnia oddzielamy nożem tort od obręczy, zdejmujemy ja i ozdabiamy ciasto-obkładamy kremem lub bitą śmietaną, układamy pralinki, posypujemy czekoladą startą obieraczką do warzyw.

tortmozart

tortmozart2

Dietetyczne śniadanie #42 – Banan z czekoladową jaglanką

To sycące, bardzo energetyczne i pobudzające śniadanie. Podczas jego przygotowywania inspirowałam się meksykańskim deserem platano al horno, czyli pieczonym bananem ze słodkimi dodatkami, jednak było to bardzo luźna i daleko idąca inspiracja:)

Składniki (na 2 porcje):

1 duży banan

60g suchej kaszy jaglanej

1,5 łyżki orzechów włoskich

substancja słodząca do smaku

100ml mleka

1 łyżeczka kakao

Banan obieramy, przekrawamy wzdłuż na pół i podpiekamy w naczyniu żaroodpornym, aż zmięknie. Kaszę przepłukujemy wrzątkiem i gotujemy do miękkości w mleku i wodzie, z dodatkiem słodzidła. Orzechy tniemy na mniejsze kawałki i prażymy na suchej patelni. Do kaszy dodajemy kakao i blendujemy. Połówki banana układamy na talerzykach, polewamy kaszą i posypujemy orzechami.

bananzkaszaJedna porcja dostarcza ok. 230 kcal (zależnie od rodzaju mleka, kakao i substancji słodzącej).

Pieczone ziemniaki faszerowane

Potrzebowałam obiadu na szybko, który można przygotować ze składników, które akurat były w domu. Na dodatek ostatnio czytałam artykuł o różnych nietypowych sposobach podawania serka wiejskiego. Co robi Ciastkowy Pingwin? Oczywiście miesza serek wiejski z ziemniakami i patrzy, co wyjdzie. Wyszło, co tu dużo gadać. Danie przygotowuje się szybko i prosto.

Składniki (na 3 porcje):

3 spore ziemniaki

garść orzechów włoskich

150g serka wiejskiego

sól, pieprz

1/2 małej cebulki

szczypta cynamonu

szczypta gałki muszkatołowej

Ziemniaki czyścimy dokładnie i gotujemy w skórkach. Po ostudzeniu przekrawamy na pół i delikatnie wybieramy miąższ. Rozgniatamy widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków i dodajemy resztę składników. Mieszamy i tak przygotowany farsz nakładamy do ziemniaków, upychając lekko. Układamy w naczyniu żaroodpornym i podpiekamy ok. 15min 200 stopniach.

ziemniakizserkiem

Dietetyczne śniadanie #39 – Bardzo jesienna owsianka

Moje ostatnie niedzielne śniadanie było bardziej „na bogato”, niż zwykle. I mimo, że dostarczyło sporo kalorii, to z pewnością moje zdrowie tylko na nim zyskało. Przepyszna owsianka daje poczucie sytości na bardzo długo i wspaniale rozgrzewa o poranku. Jest nieco podobna do tej owsianki, ale bardziej orzechowa, a mniej cynamonowa.

Składniki (na jedną porcję):

1/2 szklanki mleka

3 łyżki płatków owsianych górskich

opcjonalnie:

1/2 łyżeczki nasion chia

1 łyżka otrąb owsianych

szklanka surowej dyni pokrojonej w kostkę

1 łyżka orzechów włoskich

1 łyżka miodu

sok z cytryny

Na suchej patelni prażymy orzechy włoskie. Przesypujemy je na spodeczek lub do miseczki i na patelnię wrzucamy dynię. Dolewamy nieco wody i dusimy pod przykryciem. W rondelku doprowadzamy mleko do wrzenia. Dodajemy płatki i ewentualnie otręby oraz nasiona chia. Gotujemy, co jakiś czas mieszając. Kiedy zgęstnieje, dynię skrapiamy lekko sokiem z cytryny, dodajemy miód i orzechy i mieszamy. Do miseczki nakładamy płatki owsiane i dynię z dodatkami.

owsiankazdynia2

Dietetyczne śniadanie #39 – Tofucznica na słodko (z bananem)

Ostatnio wpadłam w uderzenie, jeśli chodzi o tufucznice. Tofu na śniadanie bardzo mi odpowiada-jest sycące, zdrowe i stosunkowo niskokaloryczne. Byłam bardzo ciekawa, co by było, gdybym spróbowała przyrządzić je na słodko. Dodałam więc banana i nieco musli, przyprawiłam lekko i wyszło. Słodkawe (ale nie zbyt słodkie), szybkie i cynamonowe,a  przy tym dostarcza dużo zdrowego, roślinnego białka.

Składniki (na 2 porcje):

150g tofu naturalnego

1 banan

1 łyżeczka cynamonu

1 łyżeczka soku z cytryny

opcjonalnie:

1 łyżka musli

1 łyżka orzechów

1 łyżka mleka

1 łyżeczka nasion chia

Banan kroimy na plasterki, a tofu rozgniatamy dokładnie. Wszystkie składniki wykładamy na patelnię, dolewamy nieco wody i dusimy, aż tofu zmieni nieco konsystencję i składniki bardziej się połączą.

tofucznicanaslodkoJedna porcja dostarcza ok. 200-250 kcal (zależnie od ilości użytych dodatków).

Nie taki tłuszcz straszny, jak go malują

Natknęłam się ostatnio na artykuł oparty na książce Beatriz Larrei, w którym opisane są cztery tłuszcze oddziałujące pozytywnie (a nawet rewelacyjnie) na nasze zdrowie-zarówno podczas użycia w kuchni, jak i w celach kosmetycznych, na przykład jako maseczki. Według różnych dietetyków, spożycie tłuszczów powinniśmy utrzymywać na poziomie 15-25%.

tluszcze

Zgodnie z artykułem, dzielimy tłuszcze na trzy grupy (przy czym jest to podział, powiedzmy, z punktu widzenia spożywczego):

1. nienasycone-mają zarówno pojedyncze, jak i wielokrotne wiązania w cząsteczce kwasu tłuszczowego. Są to tłuszcze najzdrowsze, przeważnie ciekłe, generalnie rzecz biorąc, znajdziemy je w roślinach. Co ciekawe, jest to spowodowane tym, że komórki roślinne otoczone są ścianą komórkową, dzięki której ciekłe tłuszcze, energetycznie „tańsze w produkcji”, nie wyciekają na zewnątrz.

2. nasycone-najczęściej stałe i obecne w produktach pochodzenia zwierzęcego, jak również w oleju kokosowym. Wszystkie wiązania w cząsteczce kwasu tłuszczowego są pojedyncze. Mogą, ale nie muszą, być szkodliwe dla zdrowia (i tak najważniejsza jest odpowiednia równowaga).

3. tłuszcze trans-sztucznie utwardzone przez uwodornienie tłuszcze ciekłe, na przykład margaryna w kostkach. W sklepie znajdziemy je w chlebie, chipsach i chrupkach wszelkiego rodzaju, majonezach, frytkach, zupkach w proszku oraz ciastkach, herbatnikach i pączkach. W naturze również występują (dla chemików „trans” to nazwa rodzaju izomeru), na przykład w maśle, produktach mlecznych i mięsie, szczególnie wołowinie i baraninie, jednak te pochodzenia naturalnego NIE SĄ szkodliwe dla zdrowia.

Wszystkie tłuszcze wymienione przez panią Larreę są pochodzenia roślinnego:

1. Awokado

Co ciekawe, nazwa pochodzi od słowa „ahuácatl„, które w języku náhuatl oznacza „jądro”. Chociaż bardzo kaloryczne, pomagają schudnąć. Ponadto są rekomendowane jako środek hamujący, a nawet cofający rozwój choroby Alzheimera, dla kobiet w ciąży, jako produkt wspomagający rozwój płodu, sposób na poprawę zdrowia oczu, regulator proporcji dobrego i złego cholesterolu, a nawet jako prewencja przed niektórymi nowotworami. Może też być stosowany w postaci maseczki na twarz, aby poprawić elastyczność skóry. Słowem, nic tylko korzystać.

2. Kokos

Nieeuropejskie nazwy tego orzecha mówią same za siebie: w sanskrycie kalpa vriksha („drzewo, które zaspokaja wszystkie potrzeby życia”), w języku malajskim pokok seribu guna („drzewo o tysiącu zastosowań”). Cząsteczki nasyconych kwasów tłuszczowych zawartych w kokosie są mniejsze niż tych obecnych na przykład w mięsie, dzięki czemu są metabolizowane w zupełnie inny sposób i nie odkładają się jako tłuszcz. A w praktyce? Tłuszcz kokosowy pomaga w walce z otyłością brzuszną, przyspiesza metabolizm, reguluje proporcje złego i dobrego cholesterolu, zapobiega rozwojowi próchnicy, a według niektórych ma też właściwości bakteriobójcze. Olej kokosowy używany jest też do demakijażu dla cery suchej.

3. Oliwki

Kolor oliwek nie zależy od ich odmiany, tylko od tego, kiedy zostały zebrane (zielone-niedojrzałe, czarne-dojrzałe). Po zerwaniu z drzewa mają gorzki smak, dlatego poddaje się je kiszeniu. Ok. 30% miąższu oliwki to tłuszcz. Mimo to warto je jeść, ponieważ znakomita większość tego tłuszczu to kwasy nienasycone (głównie oleinowy), a więc zdrowe. Z tego względu oliwki-a także oliwa z nich tłoczona-regulują proporcję HDL i LDL (cholesterol). Najlepsza jest oliwa z pierwszego tłoczenia na zimno, czyli extra virgin. Innym działaniem oliwek na nasz organizm jest zapobieganie przedwczesnemu starzeniu i ochrona przed wolnymi rodnikami dzięki dużej zawartości antyoksydantów. Ponadto oliwki zawierają dużo witamin (między innymi B, C i E) i błonnika. Mają korzystny wpływ na układ trawienny, wykazują też działanie przeciwnowotworowe i antydepresyjne. 

4. Orzechy

Są również znakomitym źródłem błonnika. Mają działanie antynowotworowe, pomagają w utrzymaniu prawidłowej wagi ciała, a także regulują poziom cholesterolu. Obniżają też poziom cukru we krwi i poprawiają stan włosów, skóry i paznokci. Najczęściej poleca się orzechy brazylijskie, włoskie, laskowe i migdały (odradzane są za to macadamia i ziemne).

Podsumowując, warto uświadomić sobie dwie rzeczy. Po pierwsze, z całą pewnością NIE SĄ to jedyne produkty, w których znajdziemy zdrowe tłuszcze. Brakuje tu na przykład oleju rzepakowego, a z produktów zwierzęcych łososia. Po drugie, wysoka zawartość tłuszczu w jakimś produkcie nie oznacza automatycznie, że od jedzenia go przytyjemy. Są różne rodzaje tłuszczu, niektóre pozytywnie wpływają na naszą sylwetkę i stan zdrowia.

 Cały artykuł o czterech zdrowych tłuszczach do przeczytania tutaj (w języku hiszpańskim).

Korzystałam też z innych źródeł:

informacje o awokado: tutaj

informacje o tłuszczach trans: tutaj

nazewnictwo orzecha kokosowego: tutaj

informacje o kokosach: tutaj

informacje o orzechach: tutaj

informacje o oliwkach: tutaj i tutaj

zdjęcie: tutaj

Rolada z tofu nadziewana żurawiną, orzechami i serem

To właściwie ostatnia rolada z tofu, którą planuję w najbliższej przyszłości. Tym razem nadziewana żurawiną i serem, jednocześnie kwaśna, słodkawa i słona. Tak samo, jak pieczone jabłka komponują się z kaczką, tutaj żurawina pasuje i uzupełnia tofu, przyprawione papryką i majerankiem. Pomysł podsunęło mi onet.gotowanie, ale musiałam sporo zmienić (smażyć na maśle przecież nie będę).

Składniki (na 2 porcje):

3 łyżki suszonej żurawiny

2 łyżki orzechów włoskich

1 kulka (125g) mozzarelli, może być light

2 plastry sera żółtego o obniżonej zawartości tłuszczu

1 mały ząbek czosnku

1 kostki tofu (150g)

1 jajko

sól, zmielona papryka ostra i słodka, majeranek

Żurawinę zalewamy wrzątkiem i czekamy 15-20min. W tym czasie możemy posiekać orzechy, rozdrobnić tofu (najłatwiej tłuczkiem do ziemniaków) i pokroić mozzarellę w kostkę. 2/3 mozzarelli mieszamy z tofu, dodajemy jajko, przyprawiamy solą, papryką i majerankiem, mieszamy. Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia układamy prostokątny placek z tofu o grubości ok. 4mm i podpiekamy ok. 8min w 180 stopniach. Żurawinę odcedzamy i dusimy na patelni pod przykryciem, dodając po trochu wody, aż powstanie coś w rodzaju sosu z kawałkami. Wówczas dodajemy posiekane orzechy. Czosnek przeciskamy przez praskę do miseczki. Dodajemy nieco soli i pieprzu, resztę mozzarelli i żółty ser pokrojony w krótkie paseczki. Mieszamy. Na upieczone tofu wykładamy żurawinę i mieszankę serową. Delikatnie zawijamy roladę i pieczemy jeszcze 15min.

roladazzurawina

Ciemna babka mocno orzechowa

Jako że babka określa kształt pewnego rodzaju ciasta, a nie konkretny smak, można przygotować sto tysięcy zupełnie różnych babek:) Jedną z nich, którą wypróbowałam już na Wielkanoc, jest babka orzechowo-kakaowa, na którą przepis znalazłam na mojewypieki.com. Ciasto jest mocno orzechowe w smaku (w końcu dodajemy tam całą szklankę orzechów, które-z racji drobnego zmielenia-”rozpływają się” po całym wypieku). Autorka proponuje posypać gotowe ciasto cukrem pudrem albo polać lukrem,a le mnie najbardziej pasowała polewa czekoladowa (rozpuszczamy gorzką czekoladę w rondelku na bardzo małym gazie, dodajemy odrobinę masła i mleka), na wierzchu znalazły się też kurczaczki z masy cukrowej, o których pisałam tu. Do przygotowania ciasta możemy użyć właściwie dowolnych orzechów, choć w przepisie podane są laskowe; ja zmieszałam nieco laskowych i włoskich, dodałam też migdały.

Składniki (na jedną średnia babkę):

250g masła

pół szklanki wody

1/2 szklanki cukru lub odpowiednia ilość substancji słodzącej

1 łyżka cukru wanilinowego/ksylitolu waniliowego

1 szklanka zmielonych orzechów (będzie czuć tylko ich smak)

1 szklanka mąki (pszennej lub mieszanej, mogą być różne typy)

50g posiekanych orzechów (te będzie łatwo rozpoznać)

3 łyżeczki sody oczyszczonej

2 płaskie łyżki kakao

4 jajka

Masło, wodę, cukier i ksylitol waniliowy zagotowujemy w rondelku, mieszając, i od razu po rozpuszczeniu cukru zdejmujemy z gazu. Studzimy. Mąkę, zmielone orzechy, kakao i sodę przesiewamy (nawet jeśli używamy mąki o wysokim typie i na sicie uparcie zostają otręby, i tak staramy się przesiać jak najdokładniej, a później ewentualnie dodajemy wszystkie reszteczki, które zostały-przesiewanie służy bowiem napowietrzeniu składników i am wpływ na konsystencję ciasta). Białka jajek ubijamy na sztywno. Masę z rondelka, przesiane składniki suche, żółtka i posiekane orzechy miksujmy krótko. Dodajemy pianę z białek i mieszamy drewnianą łyżką. Przelewamy ciasto do formy na babkę wysmarowanej masłem i lekko wysypanej mąką. Pieczemy w175 stopniach do suchego patyczka (ok. 45min). Studzimy, wyjmujemy delikatnie i ozdabiamy wierzch.

wielkanoc2016-babka